Archiwa blogu

Niezły patent

Wszystko zaczęło się od razu podejrzanie – pewnego dnia trafił do mojej skrzynki mailowej post z zapytaniem o to, czy byłabym zainteresowana publikacją w międzynarodowym periodyku (autor korespondencji twierdził, że zauważył mój referat na konferencji międzynarodowej – faktycznie podał tytuł wystąpienia z konferencji, gdzie figurowałam jako współautorka). Korespondencja sporządzona była z wszelkimi rygorami, numerem ISSN rzeczonego czasopisma, więc oczywiście przykuła moją uwagę. Odpisałam z pytaniem o dealine i otrzymałam odpowiedź dosyć ogólną, bez szczegółów co do terminu, ale z kolejną propozycją – czy nie zostałabym recenzentką. To już wzbudziło już pewne moje wątpliwości, choć właściwie po dokładniejszej lekturze pierwszego maila zdałam sobie sprawę, że osoby kontaktujące się w imieniu wydawnictwa raczej nie podpisują się „Emma”. Swoją drogą, nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że koresponduję nie z osobą, a z botem. Strona wydawnictwa wyglądała, well, dziwnie. Sprawdziłam zatem David Publishing Company i oto co się okazało: to znany w światku naukowym scam, czyli coś w rodzaju metody „na wnuczka”, tyle że w tym przypadku „na publikację w języku angielskim”. Dyskutowano o tym tu i ówdzie. Interesujące jest, że ofiarą takich pełnych inwencji form padają naukowcy z Nigerii, gdzie – jak pisze autor zlinkowanego artykułu – gwałtownie zmieniono reguły akademickiej gry, wymuszając „umiędzynarodowienie” i dając prymat publikacjom przede wszystkim w języku angielskim. Brzmi znajomo? Dlatego przerażają mnie głosy takie, jak Kazimierza Ostowskiego i Macieja Zylicza, przytoczone przez Emanuela Kulczyckiego z debaty w PAU. Nikt rozsądny oczywiście nie będzie dzisiaj negował konieczności publikacji w języku angielskim, ale obawiam się, że fetyszyzacja „umiędzynarodowienia” polskiej nauki oraz brak subtelniejszego zniuansowania w odniesieniu do humanistyki stawia nas w jednym rzędzie z Nigerią (i nie chodzi o to, że Nigeria nie ma zasłużonych kadr badawczych, nie funkcjonuje też tutaj jako przysłowiowy „zacofany”). Taka lekcja teorii postkolonialnej i aliansu nauki z biznesem. Rzeczywiście niezły patent.