Category Archives: publikacje

Zaległości, cz. 4

TBItool_explanation_1+2Późną jesienią, która jest zazwyczaj dość trudnym czasem, udało mi się napisać tekst dla pisma „Sztuka i dokumentacja”, wydawanego w Łodzi – temat numeru prawie idealnie pasował do moich zainteresowań, przy założeniu, że nieco zmienię główne założenie i skoncentruję się na projektach spoza Europy Środkowej i Wschodniej 🙂 Od dosyć dawna zajmuję się bowiem mediami lokacyjnymi – w tym także praktykami artystycznymi w tym obszarze. Przy tej okazji postanowiłam wrocić do projektu, o którym wspominałam już w Rubieżach kultury popularnej: Transborder Immigrant Tool, realizowane przez Ricardo Domingueza w B.a.n.g. lab na Uniwersytecie Kalifornijskim dosyć mocno na przestrzeni kilku lat ewoluował – od strategii typowej dla Electronic Disturbance Theater, z którym Dominguez był związany, do działania, które ostatecznie zostało przez niego określone mianem dis-locative media. A ja przyjrzałam się sytuacjonistycznym i land artowym projektom opartym na chodzeniu (z inspiracji bardzo ciekawą książką Karen O’Rourke, Walking and Mapping. Artists as Cartographers) z perspektywy „narzędzia dyskursywnego”, jakim jest linia prosta (tutaj z kolei ważna była dla mnie książka Tima Ingolda, Lines. A Brief History). Tak powstał artykuł „Teletechnologie, linie i cyfrowe ślady. Od sytacjonizmu i land artu do sztuki mediów lokacyjnych”. Recenzenci i redakcja byłi łaskawi, tekst ukazał się w 11 numerze „Sztuki i dokumentacji” i jest dostępny do lektury i ściągniecia bezpośrednio na stronie czasopisma. Ilustracja artykułu (dostępna w wersji drukowanej) dzięki uprzejmości Ricardo Domingueza.

Reklamy

Zaległości, cz. 3

florofon copyW 2013 roku spotkaliśmy się w Szczecinie, z okazji festiwalu Digitalia, którego kuratorem był Piotr Zawojski. Oprócz panelu poświęconego sztuce biotechnologicznej, w którym spotkaliśmy się z Piotrem, Moniką Bakke, Maciejem Ożogiem i Michałem Brzezińskim, były także wieczorne koncerty i performanse (niektórzy z nas występowali w podwójnych rolach: akademików i muzyków/performerów 🙂 Zdecydowanie taka formuła jest mi bliższa niż tradycyjna naukowa konferencja. Przepływy są bardziej inspirujące, wiele dyskusji toczy się w kuluarach (dzięki, Michał, za ciekawą rozmowę – kiedyś w końcu tekst dla Ciebie powstanie, obiecuję :-). Nie są to wcale przypadki odosobnione – taka byla także jedna z najciekawszych konferencji ubiegłego roku, Post-technologiczne doświadczenia w HAT Center w Poznaniu. I mam już zaproszenie na podobne wydarzenie w listopadzie, ale o tym będzie oddzielnie. Nie, nie chodzi po prostu o konferencje z programem artystycznym, to coś zupełnie innego. Modelowym przykładem tej nowej, transdyscyplinarnej i otwartej formuły, może być Electronic Literature Organization Conference (w tym roku w Bergen, dwa lata temu bylam w Paryżu i pisałam o tym tutaj). Sam program przyprawia o zawrót głowy, a wiem, że na miejscu zawrót głowy nabierze charakteru odmiennego stanu świadomości 🙂

Tak czy inaczej, po Digitaliach 2013 powstała publikacja. W książce zatytułowanej Bio-techno-logiczny świat. Bio art oraz sztuka technonaukowa w czasach posthumanizmu i transhumanizmu pod redakcją Piotra Zawojskiego mam swój wkład w postaci rozdziału poświęconego badaniom nad dźwiękiem, a konkretniej, eksperymentom z florafonami oraz projektowi Davida Dunna, The Sound of Light in Trees: The Acoustic Ecology of Pinyon Pines. Odnalazłam na potrzeby artykułu numer fascynującego skądinąd czasopisma Electric Experimenter z 1919 roku, gdzie George O. Squier (późniejszy twórca Muzaka) pisze o… drzewie telefonicznym. Plik zamieszczam tutaj (przyznaję, skan nie jest najlepszej jakości, ale możliwy do przeczytania).

Zaległości publikacyjne, cz. 2

trajektorie copyZbiór tekstów podsumowujących II Zjazd Kulturoznawczy „Więcej niż obraz. Kultura współczesna i jej badanie” z 2013 roku wciąż jeszcze jest (na finiszu) w Wydawnictwie Katedra, ale ukazał się już tom z artykułami, które powstały na kanwie panelu „Obrazy nomadyczne i postobrazy”. Książka Trajektorie obrazów. Strategie wizualne w sztuce współczesnej pod red. Ryszarda W. Kluszczyńskiego i Dagmary Rode wyszła (już chwilę temu) w Wydawnictwie Uniwersytetu Łódzkiego.

Nakład, niestety, wyczerpany (tak przynajmniej informuje wydawnictwo), ale plik mojego rozdziału Obraz nie jest rzeczą, do ściągnięcia tutaj.

Trochę hardkorowej teorii (bo to mniej więcej fragment mojej książki habilitacyjnej) jeszcze nikomu nie zaszkodziło 🙂 Poważniej mówiąc, uważam, że w dobie mediów sieciowych, wzmożonych przepływów zawartości oraz komunikacyjnych wiązek technologicznych, których celem nie jest reprezentacja (tym jest internet rzeczy) bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy teorii obrazu, która zrywa z reprezentacjonistycznymi przyzwyczajeniami tradycyjnych badań nad kulturą audiowizualną. O tym będzie książka (którą właśnie piszę). Ten rozdział wyjaśnia, dlaczego sięgam do m.in. do Gilberta Simondona, francuskiego filozofa technologii, którego myśl (niesłusznie) była niemal zupełnie pomijana w kręgu anglojęzycznym, a ostatnio przeżywa wyraźny renesans.

I jeszcze spis treści:

Trajektorie obrazów Spis treści copy 2

Zaległości publikacyjne, cz. 1

Uzupełniłam bibliotekę plików w zakładce „Publikacje” (oczywiście linkuję na Academia.edu, ale pliki zamieszczam jednak u siebie, zgodnie z maksymą, że „Chmura nie istnieje, to tylko komputer kogoś innego” :-). Wszystko to publikacje, które ukazywały się na przestrzeni ostatnich miesięcy. Rozpoczynam od rozdziału w książce o Stelarku – niezwykle się cieszę, że moglam w tym projekcie uczestniczyć i jestem wdzięczna redaktorowi, Ryszardowi Kluszczyńskiemu, za zaproszenie do pisania. Pracowałam nad tym tekstem dokładnie rok temu, dosłownie w pocie czoła, bo jak zwykle w czasie krakowskiej fali upałów – czasem odpowiadając na pytania korekty na schodach sklepiku koło stacji kolejowej w Gållivare za kręgiem polarnym, łapiąc nerwowo ostatni sygnał WiFi przed dwutygodniowym trekkingem w tundrze. Krótko mówiąc, każdy tekst wywołuje całą paletę wspomnień.

Tutaj plik mojego rozdziału:

Stelarc i jego doświadczeniowe machinarium / Stelarc and His Experiential Machinarium [w:] red. R. W. Kluszczyński, STELARC: Mięso metal i kod / rozchwiane chimery – STELARC: Meat, metal & Code / Contestable Chimeras, Centrum Sztuki Współczesnej Laźnia, Gdańsk 2014, s. 174-206

Tutaj można nabyć książkę.

Mam nadzieję, że sięgniecie po całą książkę (właściwie katalog wystawy), jest tego warta, spis treści wygląda imponująco – podobnie jak warstwa ilustracyjna.

Stelarc_spis copy

Rubieże kultury popularnej

okladka montaz copy

Dla wszystkich – w prezencie świątecznym. Nawet nie wiecie, jak się cieszę 🙂 Bierzcie, czytajcie, szerujcie, róbcie z tym, co chcecie, byle opatrzone moim nazwiskiem 🙂 (wiadomo, cytowalność).

Przy okazji to jest oznaka zmian – zamierzam powrócić do oldskulowej filozofii: „moje teksty na mojej własnej stronie”. Nie wiem, czy zauważyliście – Scribd jest za paywallem, a ja nie czuję wielkiej potrzeby, żeby napędzać korpo ruchu na stronie i mikropłatności za korzystanie. Jest oczywiscie Academia.edu, gdzie jestem obecna. Praktyka jednak pokazuje, że coraz wnikliwiej trzeba przyglądać się ideologiom dzielenia się zawartością – ważne jest kto i dlaczego mówi o otwartym dostępie, a gdzie otwarty dostęp jest tylko strategią przyciągania ruchu i trackingu danych. Wyjątkowo brzmię dzisiaj jak pozornie krytyczni czarnowidze (pisałam o tym tutaj już kiedyś). Zamierzam zatem przyciągać ruch użytkowników na moją stronę (no dobrze, niech będzie – na WordPressa), nie zaś kierować go gdzieś, gdzie jest elementem testowania nowego produktu. Tym bardziej, że wkrótce będę też mogła podzielić się interesującą zawartością obecnych i byłych studentów. W ogóle koniec 2014 roku oznacza dla mnie wyraźniej, niż kiedykolwiek wcześniej formułującą się wizję akademii w oparach iluzji, złudzeń i naciąganej reotyrki (na przyklad o innowacyjności) przy praktyce, która polega na czymś kompletnie innym: zamienianiu uniwersytetu w korpo. O tym też było i jeszcze o tym będzie. Zanim zatem powstanie zapowiadane szumnie repozytorium UJ (a nawet jeśli już powstanie), zamierzam kultywować / celebrować moją niezupełnie prywatną Tymczasową Strefę Autonomiczną.

Rzeczywiście bardzo się cieszę (i z ochoczego ściągania, szerowania i linkowania), o tak: