Rubieże kultury popularnej

okladka montaz copy

Dla wszystkich – w prezencie świątecznym. Nawet nie wiecie, jak się cieszę 🙂 Bierzcie, czytajcie, szerujcie, róbcie z tym, co chcecie, byle opatrzone moim nazwiskiem 🙂 (wiadomo, cytowalność).

Przy okazji to jest oznaka zmian – zamierzam powrócić do oldskulowej filozofii: „moje teksty na mojej własnej stronie”. Nie wiem, czy zauważyliście – Scribd jest za paywallem, a ja nie czuję wielkiej potrzeby, żeby napędzać korpo ruchu na stronie i mikropłatności za korzystanie. Jest oczywiscie Academia.edu, gdzie jestem obecna. Praktyka jednak pokazuje, że coraz wnikliwiej trzeba przyglądać się ideologiom dzielenia się zawartością – ważne jest kto i dlaczego mówi o otwartym dostępie, a gdzie otwarty dostęp jest tylko strategią przyciągania ruchu i trackingu danych. Wyjątkowo brzmię dzisiaj jak pozornie krytyczni czarnowidze (pisałam o tym tutaj już kiedyś). Zamierzam zatem przyciągać ruch użytkowników na moją stronę (no dobrze, niech będzie – na WordPressa), nie zaś kierować go gdzieś, gdzie jest elementem testowania nowego produktu. Tym bardziej, że wkrótce będę też mogła podzielić się interesującą zawartością obecnych i byłych studentów. W ogóle koniec 2014 roku oznacza dla mnie wyraźniej, niż kiedykolwiek wcześniej formułującą się wizję akademii w oparach iluzji, złudzeń i naciąganej reotyrki (na przyklad o innowacyjności) przy praktyce, która polega na czymś kompletnie innym: zamienianiu uniwersytetu w korpo. O tym też było i jeszcze o tym będzie. Zanim zatem powstanie zapowiadane szumnie repozytorium UJ (a nawet jeśli już powstanie), zamierzam kultywować / celebrować moją niezupełnie prywatną Tymczasową Strefę Autonomiczną.

Rzeczywiście bardzo się cieszę (i z ochoczego ściągania, szerowania i linkowania), o tak:

Reklamy

14 uwag do wpisu “Rubieże kultury popularnej

    • Nie rozumiem, skąd takie mniemanie? Byłam tam dwukrotnie i nigdy mi się nie podobało, nic na to nie poradzę – nigdy też nie chciałam niczego „pokazywać”. Nie wiem, czy ma Pan/i jakieś doświadczenia z pisaniem, ale pisać książkę tylko po to, żeby „pokazać, żę się ejst z dobrego towarzystwa” – to naprawdę bez sensu, bo kosztuje to naprawdę dużo wysiłku 🙂

      Polubienie

    • Nie wiem czy sie Pani ze mna zgodzi, ze roznym osobom rozne rzeczy sie podobaja, rozne sprawy interesuja. Kwestia punktu widzenia, ktory zalezy od……. . Mnie na przyklad interesuja takie sprawy:
      http://www.theatlantic.com/video/index/385171/why-dont-kids-walk-to-school-anymore/

      i w tym swietle Pani ocena brzmi nieco arbitralnie. Ale tez nie kwestionuje prawa do formulowania wlasnych sadow.

      A skad takie mniemanie? Slyszalem takie nazwisko Bourdieu, chociaz nie czytalem.
      …………………………………….

      A czy moge jeszcze zapytac, jaka byla rekacja sluchaczek i sluchaczy w tym Arsenale?
      Pytanie nie jest podchwytliwe, bo ksiazka naprawde robi wrazenie kawalka solidnej roboty.

      Polubienie

    • Oczwiście, żę różnorodność zainteresowań jest zrozumiala, naturalna i oczywista – jako osoba nieposiadająca samochodu (nigdy) i poruszająca się wyłącznie komunikacją publiczną (to możliwe, kiedy mieszka się w Europie) mogę przyznać, że się solidaryzuję. Nie rozumiem jednak, co z tym Bourdieu? Że kwestia upodobań estetycznych pełni funkcje klasowe? To faktycznie od czasów „Dystynkcji” Bourdieu dosyć oczywiste (zresztą książki fatalnie przełożonej na polski). Opinie innych ludzi, z którymi się nie zgadzamy, zawsze wydają nam się arbitralne, nie sądzi Pan/i? Nie zostanę już chyba zresztą ani fanką Greenpointu (nie mam żyłki antropolożki), ani suburbii Chicago, gdzie gromadzi się Polonia w dużych grupach – jeśli o to Pan pyta. Nie jest to zresztą kwestia mojego prywatnego smaku – upieram się jeszcze raz, że ocena relacji Williamsburg – Greenpoint opiera się raczej na środowiskowych opiniach w określonym czasie, nie tylko na moich własnych opiniach. Nie jestem pewna zresztą, czy daje się aplikować teorię Bourdieu (uksztaltowaną w specyficznych warunkach Francji, z jej wiodącą rolą mieszczanstwa, które w Polsce dopiero odzyskuje wigor) tak zupełnie bezboleśnie w innych warunkach spolecznych i kulturowych, ale to temat na inną opowieść. Nie wiem, o co Pan/i pyta indagując mnie na okoliczność reakcji słuchaczy i słuchaczek – spotkania miały różną dyanmikę (było ich zresztą jedenaście, o ile dobrze pamiętam), różną frekwencję. Zazwyczaj towarzyszyła tym spotkaniom dyskusja – mniej czy bardziej ożywiona, czasem z tej dyskusji rodził się rozdział, niektóre z nich miały swoją kontynuację w mailach.

      Polubienie

    • Aha, moze jeszcze dodam ze nie jestem ani pedagogiem, ani pedofilem 😉 Po prostu mieszkalem kiedys w suburbiach i wiem co to jest „airconditioned nightmare”.

      Polubienie

    • Powiem szczerze, w opisach hipsterstwa porusza sie Pani po powierzchni. Dobry poradnik dla dziewczat ktore chca gdzies w zyciu zajsc, nie za dobry dla matek.
      Wy naprawde wierzycie ze sa ludzie tak pusci, ze tylko chodza i „cool” wygladaja ?
      Prosze zobaczyc ( lub przypomniec sobie ) film „Edward Scissorhands”. A prawidlowa rekacja, moim zdaniem, powinna polegac na podjeciu dzialan. Ci mlodzi ludzie w Polsce, nawet w bezposrednim otoczeniu Strasznej Sztuki, to tez hipsterzy. I moze z nimi warto porozmawiac, przerywajac na chwile zabawe „we wlasnym gronie”.

      Polubienie

    • Nie rozumiem ani jednego zdania z tego komenatrza. Może proszę trochę poargumentować? Bo na razie rzuca Pan etykietki, robi jakieś zajawki, rzuca nazwiska, ale niczego głębiej nie rozwija. Ja swoje zroniłam na ponad 300 stronach. I co ma do tego „Edward Nożycoręki”? Pisałam o czymś innym – o genezie pewnego pojęcia (zupełnie zresztą czymś innym było „hipstesrtwo” prawie 3 lata temu, kiedy pisałam książkę, zupełnie czymś innym jest dzisiaj). I kto to są „Wy” w Pana poscie? Bo pisalam we własnym imieniu.

      Polubienie

    • I znowu będę się upierać przy swojej linii: to moja książka i piszę o moich własnych poglądach na sprawy 🙂 Nic na to nie poradzę, że tak było z Greenpointem i Willimasburgiem około 2001-2005 roku 🙂

      Polubienie

    • Wszystko jest wyjaśnione we wstępie – jest miejsce, żeby pisać swoje wersje, moja jest właśnie taka. Do pióra! 🙂

      Polubienie

  1. Pingback: Edukator Medialny » EduLinkLog #8

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s