Jeszcze o humanistyce cyfrowej

Właściwie to będzie odrabianie zaległości po dłuższej przerwie wypełnionej głównie wyjazdami i pisaniem. Problem polega na tym, że właściwie wszystkie wyjazdy zasługiwałyby na opisanie, a to oznacza jeszcze więcej pisania… i tak koło się zamyka. Nie o tym jednak miałam…

Powrócę tutaj jeszcze do cyfrowej humanistyki, na kanwie szkoły letniej w Bernie (Digital Humanities Summer School w Bernie), w której – prócz mnie – uczestniczył także Lukasz Mirocha, autor bloga Człowiek i Technologie (i który zdążył opisać wydarzenie już jakiś czas temu). W dużej mierze moje wrażenia po tych kilku intensywnych dniach spędzonych w – skądinąd dość zrelaksowanej na codzień – stolicy Szwajcarii, w Uni Tobler, są podobne. Zwłaszcza w przekonaniu, że najciekawszy był wykład i warsztaty Davida M. Berry’ego, nie tylko redaktora m.in. znakomitej książki Understanding Digital Humanities, ale także autora The Philosophy of Software. Code and Mediation in the Digital Age,  który zaproponował krytyczne podejście do humanistyki cyfrowej. Dokładne zapisy z zajęć, robione za pomocą nrzędzi społecznościowego notowania (Framapad – co jest także interesującym przyczynkiem: używanie oprogramowania powstającego w strefie francuskojęzycznej), są zresztą dostępne na stronach szkoły. Berry nie uciekał od kwestii, o których często mowi się w kuluarach, ale nieco rzadziej  oficjalnie – o swoistym rebrandingu wielu ośrodków i etykiecie DH funkcjonującej jak przepustka do lepszego (zwłaszcza finansowo) świata („Because it is good money”). Projekt krytycznej humanistyki cyfrowej ma jednak znacznie głębsze aspekty; dla Berry’ego jest to przede wszystkim kwestia świadomości (i analizy) tego, jak ideologie i przekonania polityczne są wplecione w narzędzia cyfrowe. O tym, że dyskusja może być naprawdę gorąca, świadczyła wymiana opinii bezpośrednio po wykładzie – Berry poddał pewnej krytyce model, w którym znakomitą część pracy (np. przy archiwizowaniu) wykonują nieodpłatnie wolontariusze. Chodzi w tym przypadku po prostu o świadomość, że wpisujemy się w model korzytsania ze sporej ilości nieodpłatnej pracy, a nigdy dość przypominania, że model FLOSS to niezupełnie to samo, co ulubiony dzisiaj przez wiele korporacji crowdsourcing. Ta kwestia w najbliższej przyszłoście zapewne nabierze jesczze większego znaczenia, wraz z tym, jak na coraz większą skalę pojawia się model pracy akademickiej na pozycjach zawodowych pozbawionych zarówno stabilizacji, jak i stałej pensji (szczególnie widoczne w USA, ale i u nas presja na zatrudnianie na kilkuletnich kontraktach staje się coraz wyraźniejsza – warto przy tym wiedzieć, że często oznacza to np. niemożność wzięcia urlopu naukowego, czyli w praktyce brak szansy na pracę nad poważniejszym projektem typu habilitacja). Nie będę tutaj streszczać całego wykładu, obfitującego w znakomite spostrzeżenia – efektem kursu jest zresztą rodzaj propozycji wytycznych co do etyki prowadzenia badań w obszarze cyfrowej humanistyki (nacisk na otwarty dostęp do wiedzy wydaje się oczywistością, ale sądzę, że warto przy tym zwracać uwagę właśnie na kwestię ukrytych kosztow społecznych, z jakimi coraz czesciej wiąże się kwestia darmowej pracy w academii).

Najciekawszym wątkiem była dla mnie jednak kwestia „produktywnego spowalniania” – Berry nazwał tak praktykę swoistego intelektualnego wkładania kija w szprychy (rozpędzonej machiny projektu) polegającego na mnożeniu wątpliwości co do metod, podejść i celów. Myślę, że to samo sedno wielu problemów codziennych i naukowych życia akademickiego: zbyt często dajemy się ponieść pokusie, żeby „dla świętego spokoju” przemilczeć i przełknąć krytyczne uwagi, bo przecież trzeba zakończyć projekt, rozliczyć go, napisać raport itp. Mówiąc krótko – ten projekt swoistej „spowolnionej humanistyki cyfrowej” (padło nawet określenie – i jest w notatkach – „slow DH”) – może być realnym antidotum na technokratyczną presję efektywnosci (za niemal każdą cenę). Choć nachodzi mnie też refleksja – krytyczna – o lokalnej specyfice. Czy w kraju, w którym efektywność nie jest cnotą, a zgubna dążność do anarchii regularnym rysem życia społecznego, nie należałoby zmienić tego podejścia? A może zmienić podejscie do tej – skądinąd rzeczywiście zgubnej przy wielu inicjatywach – anarchii? I tak projekt krytycznej humanistyki cyfrowej zyskuje sobie kontynuację, a o której więcej powiem 11. października w Krakowie, podczas Ogólnopolskiego Kongresu Studentów i Doktorantów Historii Sztuki, w trakcie debaty, którą organizują Obywatele Nauki (blok „Open Access i Cyfrowa Humanistyka”).

Były jednak także propozycje z gruntu chybione: na przykład po całym warsztatcie poświęconym kompetencjom multimedialnym i narzędziu o kryptonimie SALSAH, rodzajowi VRE (Virtual Research Environment) (na marginesie, wcale nie tak odkrywczemu ani nowatorskiemu), okazało się, że z SALSAH można pracować tylko wtedy, kiedy jest się oficjalnym współpracownikiem partnerów projektu i że trzeba dużej ostrożnosci w posługiwaniu się systemem, bo można narobić szkód… Jeśli gdzieś można było zobaczyć palącą potrzebę uwzglednienia podejścia krytycznej DH, to właśnie tutaj. Przy okazji – cyfrowa humanistyka i OA to nie zawsze to samo… Bardzo dobrym i ciekawym narzędziem okazało się z kolei GEPHI (kolejny przyczynek do tematu software a la francaise), służące do wizualizacji i analizy sieci – nawet jeśli mój dość wolny laptop słabo radził sobie z uruchomieniem algorytmów. Warto, żeby każdy humanista zapoznał się z tym narzędziem (nie jest ono tak całkiem łatwe, ale właściwie jedyną wymaganą rzeczą jest pewna doza cierpliwości i sporo czasu). W ten sposób najłatwiej chyba przekonać się o tym, że wizualizacja danych to bardzo szczególna konwencja reprezentacji, nie zaś dowód w sprawie. Martin Grandjean, który prowadził warsztat, zaoferował cały tutorial na temat tego, jak pracować z własnymi danymi z Facebooka.

Szkołę letnią w Bernie – jedną z kilku, które odbywały się tego lata w Europie – zorganizowała organizacja infoclio.ch. Nie jest bez znaczenia, że są to historycy – uważam, że jedne z najciekawszych projektów w tym obszarze są właśnie często dziełem historyków (i archeologów). Jest także dość szczególna strefa cyfrowej humanistyki, o której często się zapomina – e-literatura (ale o tym, będzie oddzielnie, w związku z niedawną konferencją w Paryżu). W Bernie o takim właśnie projekcie, historycznym, Venice Time Machine, mówił Frédéric Kaplan (wykład dostępny na Vimeo)

Zupełnie nie zgadzam się jednak z Człowiek i Technologie w kwestii pokoleniowej – „humanistyka typu 2.0”, o której mowił David Berry wiąże się tylko w pewnym sensie z nowym pokoleniem badaczy, ale całą sprawę komplikują na przykład projekty w obszarze e-literatury, gdzie przedział pokoleniowy nie zawsze się sprawdza. Po drugie: cała narracja o „cyfrowych tubylcach” wydaje mi się z gruntu fałszywa: zwłaszcza, kiedy kolejne (coraz młodsze) roczniki studentów nie wiedzą o możliwościach sieci (narzędziach, strategiach, formułach komunikacyjncyh) zgoła nic. Bywa, że o Twitterze (nie mowiąc już o mniej chwalebnych lub bardziej wyspecjalizowanych zakątkach sieci) dowiadują się na zajęciach…

Advertisements

About nytuan

Moje oficjalne bio akademickie: Dr Anna Nacher – asystent w Katedrze Mediów Audiowizualnych Instytutu Sztuk Audiowizualnych. Jej zainteresowania naukowe koncentrują się na teorii mediów w perspektywie kulturoznawczej, studiach genderowych, antropologii audiowizualności, nowych zjawiskach w kulturze współczesnej, przemianach związanych z procesami globalizacyjnymi. Aktualne tematy badań własnych: analiza przemian dyskursu przestrzeni w mediach nowej generacji (przestrzeń hybrydowa, locative media), praktyki dyskursywne Internetu drugiej generacji (folksonomia i architektura informacji). Prowadzi także zajęcia na Podyplomowych Studiach z Zakresu Gender. Pasjonuje się muzyką współczesną i elektroniczną (zwłaszcza elektroakustyczną, improwizowaną i awangardową wokalistyką), w wolnych chwilach prowadzi własny projekt muzyczny. Wolny czas najchętniej spędza podróżując na rowerze bądź uprawiając trekking w górach Europy i Azji. Miłośniczka przestrzeni wielkomiejskich i dzikiej przyrody. W 2006 roku obroniła (z wyróżnieniem) na Wydziale Zarządzania i Komunikacji Społecznej doktorat dotyczący kategorii gender w telewizji. Autorka książki Telepłeć. Gender w telewizji doby globalizacji, Kraków 2008: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego. Inne ważniejsze publikacje: Reality TV niebezpieczne związki z rzeczywistością [w:] Rzeczywistość a dokument, red. M. Miśkowiec, M. Kozień-Świca, Kraków 2008: Muzeum Historii Fotografii; Cyborg jako kłącze – polityka produktywnych sprzeczności [w:] red. Radkiewicz M., Gender – konteksty, Kraków 2004: Rabid, “Przygody nowoczesności poza euroamerykańskim centrum” [w:] „Przegląd Kulturoznawczy” nr 3 / 2007, “Pasaże ekstazy” [w:] „Przegląd Kulturoznawczy”, nr 2 / 2007; „Kulturoznawstwo – studia nad płcią. O potrzebie aliansu” [w:] „Kultura Współczesna”, nr 2 (52) / 2007, „Zagubiony w gatunkowym labiryncie – kilka uwag o modelu analizy gatunkowej w telewizji” [w:] „Kultura Popularna”, nr 1 (15)/2006. Aktywna także jako tłumaczka tekstów anglojęzycznych z zakresu teorii mediów, teorii gender i kulturoznawstwa. Od roku 2007 uczestniczy w dwuletnim ministerialnym projekcie badawczym „Miasto w sztuce – sztuka miasta: analiza kulturowa przestrzeni miejskich przełomu XX/XXI w.” Studentów uczestniczących w prowadzonych przeze mnie kursach zapraszam z korzystania z materiałów zamieszczonych na https://nytuan.wordpress.com oraz do współtworzenia bloga.

Posted on 05/10/2013, in konferencje, Uncategorized, wydarzenia and tagged , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s