Krótka (acz błyskotliwa) historia Radiofonii w kilku słowach

Od października 2012 roku mam przyjemność współprowadzić z Anią Morawiec audycję „Negatywy Popkultury” na antenie jednej z nielicznych niezależnych i niekomercyjnych rozgłośni radiowych w Polsce. Audycja jest właściwie swoistą radiową wersją mojej książki, Rubieże kultury popularnej i tematycznie była związana z tym, o czym w niej napisałam (tak, podcasty znowu niedługo będą dostępne). Krakowska Radiofonia pod wieloma względami była ewenementem: radio akademickie, finansowane przez 11 krakowskich uczelni, realizujące misję, z dużą ilością słowa i przede wszystkim audycjami tworzonymi przez pasjonatów. Muzycznie – absolutna rewelacja. Zadnych sztywnych playlist z komputera, żadnych reklam, brak polskiego popu z dużych wytwórni. Prawie zbyt piękne, żeby mogło być prawdziwe. No, powiedzmy, że nie każdy poranny DJski flow do mnie trafiał, powiedzmy, że sporo było potknięć technicznych, gramatycznych i wszelkich innych świadczących po prostu o tym, że jest to radio żywe, spontaniczne, szczere i gromadzące bardzo różnych ludzi. Co tydzień we wtorki o 12.00 testowałyśmy przez godzinę cierpliwość słuchaczy zarówno wynurzeniami na tematy całkiem poważne, jak na tę porę dnia, jak i oprawą muzyczną (przy okazji: nigdy nie wiadomo, co w trawie zapiszczy – jednym z najbardziej żywiołowo przyjętych przez słuchaczy tracków były.. .cykady – oprócz muzyki z niezawodnej serii antologii Ethiopiques). Już nawet nie wspomnę o tym, że między 12.00 a 13.00, czyli w samo południe, grałam czasem Maję Ratkje, Yoko Ono, Matmos, głosy sów and what not… Gdzie w Polsce można w eterze robić takie rzeczy? Oczywiście, był czasem bałagan w kablach (rzecz, którą pamiętam z pierwszych wizyt w Radiofonii, jeszcze na Rostafińskiego, w audycji Gochy Niecieckiej), czasem nie działała lampka w studio, czasem ktoś znienacka otwierał trzeszczące drzwi albo zadzwonił telefon; niektórze goście wyglądali na lekko zdumionych albo zszokowanych, kiedy konfrontowali się z własnymi wyobrażeniami na temat „profesjonalnego” radia.

Radiofonia nadal jest i działa, prowadzimy audycje ze studia mieszczącego się w niegdysiejszym Hotelu Forum, z wejściem przez Forum Przestrzenie, co jest świetnym adresem dla takiej inicjatywy. Skończyła się jednak pewna niepowtarzalna sytuacja, a jej zamknięcie jest symptomatyczne dla oznak pewnej degrengolady sfery publicznej w Polsce oraz fatalnej zmiany klimatu i retoryki na polskich uniwersytetach, które w coraz większym stopniu zaczynają przypominać „fabryki wiedzy”. Nie będę tutaj streszczać dość zawikłanej sytuacji, sporo pisała o tym swego czasu lokalna prasa – aktualny pejzaż wygląda tak, że częstotliwość Radiofonii, 100,5 fm, została przejęta przez… Grupę RMF, z którą dogadała się Fundacja Krakowskie Radio Akademickie „Zak”, zarządzająca „starą” Radiofonią (o tym, jak dyskusyjne to posunięcie, pisze w swoim oświadczeniu Stowarzyszenie Radiofonia zawiązane przez byłą redakcję, dziennikarzy, współpracowników i sympatyków – redakcję zwolnioną zresztą w dość niejasnych okolicznościach). Więcej o całej sytuacji także w artykule Rafała Romanowskiego. Padają w tym artykule znamienne słowa ze strony prezesa Fundacji: „Proszę nam dać czas na wypracowanie wspólnie z RMF dobrego produktu.” Tak, z pewnością będzie to produkt; tak, jak produktem w coraz większym stopniu staje się wykształcenie, nasza praca naukowa, kontakty ze studentami i wreszcie same uniwersytety. Nic w tym wrogim przejęciu nie jest przypadkowe: są wakacje, kiedy studenci wrócą w październiku, będą mieli radio na dawnej częstotliwości; duża część z nich zapewne nawet nie zauważy zmiany. Tym bardziej, że Grupa RMF już się postara, żeby oferta byla nie do odróżnienia od tego, co sączy się z eteru na innych częstotliwościach (choć zapewne będzie to oferta sformatowana jako „młodzi słuchacze z dużego miasta, przedział wiekowy 16 – 24” – wystarczy posłuchać, co aktualnie jest grane na 100,5 fm).

Rynkowa retoryka, którą posługują się oponenci, jest całkowicie błędna, krótkowzroczna, a co najważniejsze, prowadzi w zupełnie ślepy zaułek, jeśli chodzi o „innowacyjną gospodarkę”, tak ukochany żeton (i slogan) niemal wszystkich od prawa do lewa (a zwłaszcza ministerstwa nauki). Innowacje nie rodzą się ani w betonowych pudłach nazywanych u nas nie wiedzieć czemu klastrami, ani w sformatowanych konkursach z iluzorycznymi nagrodami, ani w konkursach grantowych, w których z góry trzeba znać wyniki badań, jakie się zamierza przeprowadzić, ani też w fab labach czy centrach promujących naukę jako zestaw gadżetów i cyrkowych sztuczek. Jeśli inspiracją do takich działań jest casus Doliny Krzemowej i Steve’a Jobsa, to ktoś chyba czegoś nie doczytał. Innowacje i pomysły rodzą się ze współpracy między ludźmi i z wykorzystania wkładu ich energii. W tym przypadku taki potencjał został w Krakowie zmarnowany. Nie mówię już o tym, że trudno mi będzie robić dobrą minę do zlej gry i przekonywać studentów, że uniwersytet ma jakąś misję – a przede wszystkim, że traktuje ją poważnie. Ze ja – niezależnie od instytucji -mam taką misję i że trzymam się tego, co zapisane w statucie mojej instytucji? Tym gorzej dla mnie, zapewne.

Czy Radiofonia jest organizacją idealną? Nie jest. Czy popełniano błędy? Zapewne, jak przy okazji wszystkich tego typu przedsięwzięć (niektóre, jak stadiony z okazji EURO 2012 kosztowały nas, podatników, znacznie więcej). Cyz można byłoby coś z tym zrobić? Z pewnością. Dziennikarzom, redaktorom i wolontariuszom udało się jednak coś, co w dzisiejszej kulturze stanowi o sukcesie (tak, tak, w normalnym świecie rownież o sukcesie komercyjnym) – zgromadzili wokoł Radiofonii wspólnotę, którą w innym miejscu nazywam (podpierając się odpowiednio naukową literaturą) rojem. To zaś przekłada się – w rynkowych kategoriach  – na markę. I ta właśnie marka została przejęta przez Grupę RMF. Czy Grupa RMF i prezes Fundacji będą potrafili nią zarządzać (posługuję się tym słowem z dużym dystansem)? Bardzo wątpię, kompletnie nie mają pojecia, o co w tym wszystkim chodzi. Taki los „profesjonalistów”. Zawsze będą o pół kroku za Tymczasową Strefą Autonomiczną. Jedna właśnie znika, ale rodzi się następna.

To jest także moment, kiedy można realnie coś zrobić dla różnorodności mediów i eteru – ruchy protetsu w Polsce najczęściej wyżywają się (i wyagasają) w gadaniu. Zamiast bić pianę, pomóż Stowarzyszeniu Radiofonia.

Całej ekipie Radiofonii należą się wielkie podziękowania!

Advertisements

About nytuan

Moje oficjalne bio akademickie: Dr Anna Nacher – asystent w Katedrze Mediów Audiowizualnych Instytutu Sztuk Audiowizualnych. Jej zainteresowania naukowe koncentrują się na teorii mediów w perspektywie kulturoznawczej, studiach genderowych, antropologii audiowizualności, nowych zjawiskach w kulturze współczesnej, przemianach związanych z procesami globalizacyjnymi. Aktualne tematy badań własnych: analiza przemian dyskursu przestrzeni w mediach nowej generacji (przestrzeń hybrydowa, locative media), praktyki dyskursywne Internetu drugiej generacji (folksonomia i architektura informacji). Prowadzi także zajęcia na Podyplomowych Studiach z Zakresu Gender. Pasjonuje się muzyką współczesną i elektroniczną (zwłaszcza elektroakustyczną, improwizowaną i awangardową wokalistyką), w wolnych chwilach prowadzi własny projekt muzyczny. Wolny czas najchętniej spędza podróżując na rowerze bądź uprawiając trekking w górach Europy i Azji. Miłośniczka przestrzeni wielkomiejskich i dzikiej przyrody. W 2006 roku obroniła (z wyróżnieniem) na Wydziale Zarządzania i Komunikacji Społecznej doktorat dotyczący kategorii gender w telewizji. Autorka książki Telepłeć. Gender w telewizji doby globalizacji, Kraków 2008: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego. Inne ważniejsze publikacje: Reality TV niebezpieczne związki z rzeczywistością [w:] Rzeczywistość a dokument, red. M. Miśkowiec, M. Kozień-Świca, Kraków 2008: Muzeum Historii Fotografii; Cyborg jako kłącze – polityka produktywnych sprzeczności [w:] red. Radkiewicz M., Gender – konteksty, Kraków 2004: Rabid, “Przygody nowoczesności poza euroamerykańskim centrum” [w:] „Przegląd Kulturoznawczy” nr 3 / 2007, “Pasaże ekstazy” [w:] „Przegląd Kulturoznawczy”, nr 2 / 2007; „Kulturoznawstwo – studia nad płcią. O potrzebie aliansu” [w:] „Kultura Współczesna”, nr 2 (52) / 2007, „Zagubiony w gatunkowym labiryncie – kilka uwag o modelu analizy gatunkowej w telewizji” [w:] „Kultura Popularna”, nr 1 (15)/2006. Aktywna także jako tłumaczka tekstów anglojęzycznych z zakresu teorii mediów, teorii gender i kulturoznawstwa. Od roku 2007 uczestniczy w dwuletnim ministerialnym projekcie badawczym „Miasto w sztuce – sztuka miasta: analiza kulturowa przestrzeni miejskich przełomu XX/XXI w.” Studentów uczestniczących w prowadzonych przeze mnie kursach zapraszam z korzystania z materiałów zamieszczonych na https://nytuan.wordpress.com oraz do współtworzenia bloga.

Posted on 09/07/2013, in alternatywne praktyki mediów nowej generacji and tagged . Bookmark the permalink. 4 komentarze.

  1. ciekawe, bo pierwszy raz się zetknąłem z tą stacją. na ich stronie brakuje mi rozpiski audycji albo jest tak schowana, że nie mogę znaleźć

    Lubię

  2. To kiedy sie te innowacje urodza? bo cos urodzic sie nie moga.

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s