Tytułem postscriptum: #alt-academy

… do poprzedniego wpisu, który zresztą cieszył się dużym zainteresowaniem. Dziękuję za wszystkie komentarze, te na blogu i te za pośrednictwem komunikatora. Radosław Bomba, inicjator i organizator konferencji „Zwrot cyfrowy w humanistyce”, słusznie zauważył:

Dorzuciłbym tu jeszcze brak miejsc, w których można publikować materiały multimedialne (filmy, prezentacje, wizualizacje), które byłby punktowane i niedocenianie przez MNiSW najprostszych form multimedialnych jak chociażby blogi. Od naukowców żąda się innowacyjności, ale jej wyobrażenie wywodzi się z XIX wiecznej mentalności „koksu i stali”

Mam nadzieję, że autor wybaczy mi upublicznienie naszej komunikatorowej konwersacji :-). Ponieważ w dalszym ciągu drążę temat (zazębia się zresztą również z książką, nad którą się mozolę), to tytułem postscriptum przedstawię dwie ciekawe formy, które zupełnie zmieniają myślenie o publikacjach akademickich, w tym również o modelu open access. Dyskusja, która toczy się w Poslce jest już olbrzymim tematem, ale wciąż cala energia dyskutantów koncentruje się niemal wyłącznie na tym jak (bo już raczej nie „czy”) po prostu udostępniać zasoby. Jest zresztą kilka bardzo dobrych przykładow repozytoriów, w tym repozytorium Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu (nazwane nieco poetycko 🙂 AMURem). Wydaje mi się, że wciaż jednak zbyt mało uwagi poświęcamy nowatorskim formułom: versioning książek naukowych, „otwarte” publikacje – to wszystko całkiem dobrze już funkcjonuje (jak np. cytowana przeze mnie w poprzednim wpisie książka, Digital_Humanities) tam, gdzie dyskusja nad możliwościami „sieciowej” humanistyki ma trochę dłuższą historię.

Sądzę, że nie bez powodu jedna z tych innowacyjnych form, które chcę przedstawić, figuruje jako #alt-academy: proponuje bowiem zarówno dyskusję nad alternatywnymi modelami kariery akademickiej, jak i interesujący model publikacji. Można uznać ją za formę mieszaną: między zbiorem redagowanym, numerem tematycznym czasopisma a tematycznym forum dyskusyjnym. Wątki w serwisie  są pogrupowane w klastry i otwarte na komentarze oraz wkład nowych autorów. Jak piszą sami twórcy:

#Alt-Academy is both an edited collection and a grassroots, publish-then-filter approach to networked scholarly communication. All MediaCommons community members can comment on existing essays and freely publish relevant work as part of this site, thereby making their content available at a stable URL and discoverable through search.

Bethany Nowviskie, która jest redaktorką serwisu, napisała bardzo ciekawy artykuł, który z polskiej perspektywy może mieć nieco frustrujący efekt dla czytelnika. Otóż sektor #alt-academy jest najwyraźniej niewidocznym, acz kluczowym aktorem akademickiej innowacji. Można tylko byłoby życzyć sobie, żeby kiedyś i u nas pojawiły się organizacje, które będą widziały swoją misję polegającą na tym samym, co robi Scholarly Communication Institute:

SCI (from the insider’s point of view) is about listening, helping, and nudging.

Kto wie, może w naszym warunkach taką instytucją stanie się kiedyś np. CITTRU, funkcjonujące w mojej macierzystej Alma Mater? Wymagałoby to jednak chyba czegoś więcej niż wydawania kolorowego magazynu na pełnej kredzie, fanpage’a na Facebooku i organizacji rozlicznych szkoleń (skądinąd, działalności chwalebnej). Wymagałoby to dokładnie tego, o czym mówił Radek: zmiany koncepcji innowacyjności rodem z XIX wieku, wpisanej w bardzo ograniczony model biznesowy.

Cała formuła MediaCommons Press jest świetnym źródlem inspiracji i nieprzypadkowo (acz bardzo celnie) domena nosi w nazwie „futureofthebooks”. Jak mogą wyglądać książki naukowe, pokazuje przykład najnowszej książki Kathleen Fitzpatrick, Planned Obsolence. Publishing, Technology, and the Future of Academy. Rodziła się właśnie w takim otwartym dostępie – do tej pory można zresztą przeczytać komentarze, które towarzyszyły publikacji pierwszych wersji tekstu (za pomocą oprogramowania budowanego przez Institute for the Future of Book z laboratorium Software Studies Initiative zespołu Lva Manovicha,  CommentPress).

Tym bardziej jednak podtrzymuję oinię, którą wyraziłam jakiś czas temu – nie da się tego robić „z doskoku”. Jak widać, jest to poważny proces, dokładnie takiej samej wagi, jak pisanie książki. Dlatego może nie jest od rzeczy rozpocząć dyskusję nad tym, czy prowadzenie akademickich blogów nie powinno być zauważone i docenione. Choć boję się jednocześnie mówić o tym głośno – obawiam się, że jedynym narzędziem, które miałoby oceniać „wartość” bloga stałoby się, przy obecnym parametryzacyjnym obłędzie, Google Analytics… Takie dyskusje już zresztą się toczą tu i ówdzie – np. czy i jak obecność w twittosferze przekłada się na znaczenie i wagę pracy akademickiej.

I jeszcze – skoro postscriptum: Debates in Digital Humanities została udostępniona online, o czym nie tak dawno pisał Marcin Wilkowski na blogu Historia i Media. W czasie, kiedy czytałam Debates… po raz pierwszy, widniała dopiero informacja o projekcie sieciowym w przyszłości, ale szczegóły nie były jeszcze znane. Dziękuję Marcinowi za przypomnienie.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Tytułem postscriptum: #alt-academy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s