Konferencyjnie

Niespełna tydzień temu uczestniczyłam w okrytej niezwykłą sławą konferencji „Technologie przyjemności. Kultura substancji psychoaktywnych” organizowanej przez takie oto gremium: Instytut Socjologii UJ, Instytut Sztuk Audiowizualnych UJ, Katedra Performatyki na Wydziale Polonistyki UJ, Studencka Inicjatywa Narkopolityki. Zdarzenie stało się sławne na długo zanim pierwsi prelegencji zasiedli przy stoliku w sali Instytutu Socjologii UJ w Krakowie: fejsbukowe wydarzenie liczyło w pewnym momencie dobrze ponad tysiąc chętnych. Zdecydowanie laureat w kategorii akademicki „hype” roku (a może nie tylko roku?). Organizatorzy wprowadzili więc rejestrację, co niebacznie ogłosili tylko na stronie eventu – ponieważ miejsca wyczerpały się w godzinę, znakomita większość pozostała rozgoryczona i dawała wyraz swojemu rozczarowaniu albo wprost atakowala organizatorów. A każdy, kto kiedykolwiek cokolwiek organizował na jakiejkolwiek uczelni dobrze wie, jak niewdzięczna to rola i jak skomplikowanych zabiegów wymaga tak prosta, wydawałoby się, sprawa, jak przeniesienie panelu do większej sali. W każdym razie ogromne pdziękowania i czapki z głów dla organizatorów (a tak naprawdę Michała Gulika, doktoranta w ISzA UJ, za pomysł, upór i konsekwencję).  Był streaming i podobno czasem działał. Zdaje się, że będzie wydawnictwo. Załuję, że mogłam uczestniczyć tylko w bardzo ograniczonym zakresie.

Jutro kolejna konferencja, tym razem nieco innego kalibru i już nie w Krakowie, a w Lublinie  – Zwrot cyfrowy w humanistyce. Digital Humanities – etykieta, która w ostatnich latach stała się kolejnym „buzz word” akademickiego światka – powoli pojawia się także i u nas. No właśnie, hype/hajp czy coś więcej? Ile w cyfrowej humanistyce pozostaje humanistyki? Czy rację miał Lev Manovich pisząc kiedyś w jednym ze swoich tweetów, że tradycyjnej humanistyki należy się pozbyć (ale ujął to znacznie dosadniej – choć nie mam stosownej dokumentacji pod ręką, niestety, polegam na własnej pamięci). Między innymi o tym będę chciala podyskutować – sama zamierzam zastanowić się, czy „cyfrowość” jest jesczze w ogóle jakimś wyznacznikiem i czy może jesczze stanowić kryterium czegokolwiek, zwłaszcza w świecie, który w znaczący sposób staje się hybrydowy a materialność/rzeczowość nie tylko nie znika z pola widzenia, ale staje się wręcz kluczowa w dobie drukarek 3D i (jak chcą niektórzy) nadciągającej rewolucji postindustrialnej oraz „biurkowych fabryk”? Tak naprawdę jednak dręczy mnie pewien niepokój, czy aby humanistyka cyfrowa w polskim wydanie nie będzie się sprowadzać zaledwie do pomysłów na coraz bardziej wyrafinowane form wizualizacji danych, szukania wzorów i rezygnacji z bardziej zaawansowanej teorii (w  myśl postteoretyczności DH i jej metodologicznego skrzywienia)? Czy nie będzie to zwrot o charakterze prymarnie reakcyjnym – bo przecież u nas krytyczny potencjał studiów kulturowych, badań feministycznych, gender studies, teorii queer i zwrotu postkolonialnego (o innych „zwrotach” już nie wspominając) nigdy nie został ani rozpoznany, ani poważnie potraktowany, i wciąż często jest pozycjonowany w naszym akademickim światku jako fanaberia. Czy nie będzie to próba wepchnięcia nas do kąta, w którym zadaniem humanistów ma być zajmowanie się tym, co „uniwersalne i ponadczasowe”, „pięknem”, „wartościami” i „dziedzictwem”? Czy kogoś takie pytania też nurtują? Zobaczymy jutro.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s