Pudelek a sprawa polska

Pudelek zelektryzował publikę. Nareszcie. Zacznijmy od sekwencji wydarzeń. Najpierw było to, później to, a jeszcze później to. A teraz będę zrzędliwą ciotką i sama się zacytuję, z własnej książki:

Dramatyzacja i sensacjonalizacja, tak charakterystyczne dla infotainment (i formatów tabloidowych) mogą więc być odczytane w kategoriach Bachtinowskich jako opozycyjna praktyka dyskursywna. (…) Owa praktyka opozycyjna jest wymierzona w fundamenty modernistycznej dyskursywności: w procedury uprawomocnienia tego, co uznane jest za fakt. Tabloidy często posługują się bowiem niesprawdzonymi źródłami informacji bądź wręcz plotką, wskazując jednocześnie na konwencjonalność tzw. faktów prasowych. Ich powstanie jest wszak wynikiem szeregu procedur dyskursywnych, a na każdym etapie tego procesu mamy do czynienia z władzą symboliczną1, która orzeka o tym, co zostanie uznane za wiedzę. Można zatem infotainment uznać za formę „wiedzy alternatywnej”, poddanej analizie przez Johna Fiske’a w odniesieniu do teorii spiskowych na temat AIDS krążących wśród społeczności afrykańskich i afroamerykańskich.2 Każdorazowo takie wersje „wiedzy alternatywnej” podważają status tego, co uznane jest za wiedze oficjalną i wskazują jednocześnie na procedury jej produkcji. W ten sposób artykułowane są nierówne relacje władzy czy różnice na poziomie posiadania kapitału symbolicznego. (…)

1 por. N. Fairclough, Media Discourse, Arnold, London 1995.

2 J. Fiske: Media Matters: Race and Gender in U.S. Politics, Minneapolis 1996: University of Minnesota Press.

Dzisiaj pewnie bym wyrzuciła to z Bachtinem i napisała w prostych żołnierskich słowach, co mam na myśli: tabloidy podważają ustalony porządek w tym, jak pokazują, że kwestia „prawdy” o świecie jest wynikiem nie tyle dokładnego odzwierciedlenia, ile pewnych konwencji, bo tzw. „fakty prasowe” są gwarantowane autorytetem „poważnej gazety”, agencji prasowych, tytułów profesjonalnych ludzi, którzy tam pracują itp. Podobnie jest z „wiedzą naukową” (choć tutaj baaardzo upraszczam). Krótko mówiąc, powrót do Rorty’ego. Prawica dobrze o tym wie, ma w swoich szeregach jednego z najlepszych w Polsce specjalistów od socjologii wiedzy, prof. Zybertowicza. Ale uwzględnia tylko część tej wiedzy, wtedy – i w taki sposób – jak jest to jej wygodne. Na tym opiera swoją (siermiężną, acz nie bazzasadną) krytykę „salonu”.

Mówiąc po ludzku, to, że właśnie w Pudelku ukazał się taki artykuł, wcale nie jest zaskakujące, jest logiczne (tabloidy żyją  z tego, że są „vox populi”). Nie jest zaskakujące ani to, że publicysta GW potraktował ironicznie Pudelka, ani to, że bierze go w obronę publicysta Krytyki Politycznej. Czy chodzi o ACTA? Niezupełnie. Albo – nie tylko. Chodzi o władzę nad wytwarzaniem wiedzy o świecie oraz o opór wobec tej władzy i metody, w jakich ten opór się realizuje. Po co o tym piszę? Bo argumenty w tej debacie – i sposób jej prowadzenia – jest w tym kontekście bardzo przewidywalny. Czy jest w tym coś zaskakującego? Tak, że ktoś w ogóle chce wydać 45 zł na sałatkę na Placu Trzech Krzyży.

Z przeprosinami za narcystyzny autotematyzm i kolejny w ciągu dwóch dni autocytat.

Aha, i jeszcze po to, żeby pokazać, że pieniądze podatników przeznaczone na utrzymywanie kierunków humanistycznych na coś mogą się przydać. Na przykład do podnoszenia jakości debaty publicznej. Bo sami specjaliści od socjotechnik i wąsko rozumianej „komunikacji społecznej” (a la Tymochowicz) tego nie załatwią.

Reklamy

About nytuan

Moje oficjalne bio akademickie: Dr Anna Nacher – asystent w Katedrze Mediów Audiowizualnych Instytutu Sztuk Audiowizualnych. Jej zainteresowania naukowe koncentrują się na teorii mediów w perspektywie kulturoznawczej, studiach genderowych, antropologii audiowizualności, nowych zjawiskach w kulturze współczesnej, przemianach związanych z procesami globalizacyjnymi. Aktualne tematy badań własnych: analiza przemian dyskursu przestrzeni w mediach nowej generacji (przestrzeń hybrydowa, locative media), praktyki dyskursywne Internetu drugiej generacji (folksonomia i architektura informacji). Prowadzi także zajęcia na Podyplomowych Studiach z Zakresu Gender. Pasjonuje się muzyką współczesną i elektroniczną (zwłaszcza elektroakustyczną, improwizowaną i awangardową wokalistyką), w wolnych chwilach prowadzi własny projekt muzyczny. Wolny czas najchętniej spędza podróżując na rowerze bądź uprawiając trekking w górach Europy i Azji. Miłośniczka przestrzeni wielkomiejskich i dzikiej przyrody. W 2006 roku obroniła (z wyróżnieniem) na Wydziale Zarządzania i Komunikacji Społecznej doktorat dotyczący kategorii gender w telewizji. Autorka książki Telepłeć. Gender w telewizji doby globalizacji, Kraków 2008: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego. Inne ważniejsze publikacje: Reality TV niebezpieczne związki z rzeczywistością [w:] Rzeczywistość a dokument, red. M. Miśkowiec, M. Kozień-Świca, Kraków 2008: Muzeum Historii Fotografii; Cyborg jako kłącze – polityka produktywnych sprzeczności [w:] red. Radkiewicz M., Gender – konteksty, Kraków 2004: Rabid, “Przygody nowoczesności poza euroamerykańskim centrum” [w:] „Przegląd Kulturoznawczy” nr 3 / 2007, “Pasaże ekstazy” [w:] „Przegląd Kulturoznawczy”, nr 2 / 2007; „Kulturoznawstwo – studia nad płcią. O potrzebie aliansu” [w:] „Kultura Współczesna”, nr 2 (52) / 2007, „Zagubiony w gatunkowym labiryncie – kilka uwag o modelu analizy gatunkowej w telewizji” [w:] „Kultura Popularna”, nr 1 (15)/2006. Aktywna także jako tłumaczka tekstów anglojęzycznych z zakresu teorii mediów, teorii gender i kulturoznawstwa. Od roku 2007 uczestniczy w dwuletnim ministerialnym projekcie badawczym „Miasto w sztuce – sztuka miasta: analiza kulturowa przestrzeni miejskich przełomu XX/XXI w.” Studentów uczestniczących w prowadzonych przeze mnie kursach zapraszam z korzystania z materiałów zamieszczonych na https://nytuan.wordpress.com oraz do współtworzenia bloga.

Posted on 12/02/2012, in Uncategorized. Bookmark the permalink. 12 Komentarzy.

  1. Nie watpie. Pieniadze podatnikow na cos sie przydaja 😉 Tylko ze zadnej debaty na razie nawet nie bylo.

    Polubienie

    • Nie mogę się zgodzić, że żadnej debtay nie było – sama mam zaplanowany w najbliższych dwoch miesiącach udział w dosyć ważnych debatach publicznych, o czym będę pisać; myślę, że koledzy i koleżanki również. W debacie o ACTA (choć nie wprost) jeden z ważniejszych głosow pochodzi właśnie z naszego środowiska, polecam: http://centrumcyfrowe.pl/, zwłaszcza raport Obiegi kultury, ale i inne projekty.

      Polubienie

  2. Pani blog akurat ma linki merytoryczne, jako jeden z bardzo nielicznych. Zazwyczaj to sa linki do „dobrego towarzystwa”, z ktorym mozna milo spedzac czas na kratochwilach.
    Nie zalezy mi zebyscie byli glodni, mowie co powinniscie robic zeby nie byc. Dziwie sie tylko ze nikt na to sam nie wpadl.

    Polubienie

  3. Prosze pani. Tej wiedzy o swiecie potrzebnej do zwyklego biologicznego przetrwania jest tyle ze najgrubszy egzemplarz GW jej nie pomiesci. Wiec jest pole do popisu. Humanisci natomiast zachowuja sie jak psy ogrodnika. Jak naprawde zglodnieja to moze pojda po rozum do glowy. Wszystkie narzedzia – jak juz mowilem – sa gotowe. A jak widzi pani konkretne miejsce gdzie humanisci podnosza poziom debaty to prosze mi pokazac – nawet palcem.
    …..
    Co do calej reszty – inaczej definiujemy pojecie „osiagniecia”.

    Polubienie

    • A propos „konkretnych miejsc, gdzie humaniści podnoszą poziom debaty” – zapraszam do linków na blogrollu (pokazuję placem :-). Zbyt często krytycy humanistów nie wiedzą zbyt wiele na ich temat, żeby wręcz nie powiedzieć, że nic. Rozumiem, że życzy mi Pan, żebym zgłodniała? Może wyluzujmy trochę?

      Polubienie

  4. E-commerce nie jest po to zeby wygrywac konkursy, ale po to zeby byly pieniadze na chleb.
    Jezeli szuka pani kontrkultury, to prosze obejrzec „Liste Schindlera”, film nieprzypadkowo nakrecony w stolicy polskiej kultury.
    Co do tak zwanego meritum. Sa dwa rodzaje wladzy. Pierwszy ma zespol ktory tak potrafi rozkrecic publike tak ze wszyscy dobrze sie bawia i nikt nie rozrabia. Drugi jest ten ktory maja ochroniarze. Jezeli GW zachowuje sie bardziej jak ochroniarz, to dlatego ze ‚polski Klapton” nie jest w stanie zafascynowac ( w kazdym razie niwielu :-). A konkurencji nie ma. Bo wolna konkurnecja bylaby zagrozeniem dla prognoz dotyczacych kariery bazujacych na ocenach wystawianych w szkole.
    …….
    Co do tego zapracowania – wydajecie jak szlachta, to pracujecie jak chlopi panszczyzniani. Moze sprobujcie na odwrot? Albo zupelnie inaczej.

    Polubienie

    • Obawiam się, że nie do końca rozumiem – zwłascza to „wydajecie jak szlachta”? To do mnie, do „Was” czy w kosmos? Nie „szukam” kontrkultury, tylko opisuję pewien stan rzeczy. Chyba łatwo się nie zrozumiemy, jeśli nie ujednolicimy apartau pojęciowego, że posłuże się moim żargonem. Są miejsca na świecie, gdzie e-commerce i zarabia pieiądze, i wygrywa konkursy (w tym drugim przypadku nawet większe). Przecież to nie chodzi o „zarabianie”, jak za króla Ćwieczka tylko o spekulacyjny kapitał inwestycyjny. Doliny Krzemowej jezscze długo w Polsce nie będzie.

      Polubienie

  5. Ah, wszystko powinno byc automatycznie. Przeciez praca, wysilek, to dla ‚ludzi kultury’ temat tabu. Zawsze mozna przeciez podniesc krzyk „no bo Kultura!”. Nie utrzymuje sie z blogu, Natomiast budowalem z innymi fundamenty polskiego e-commmerce. Po dekadzie jest to galaz gospodarki produkujaca wiecej niz gornictwo. Moglo byc tych galezi wiecej, ale jest niesamowity opor ze strony ‚ludzi kultury i nauki’, ktorzy uwazaja ze ich swietym prawem jest zycie na koszt innych. Mam nadzieje ze to sie zmieni.

    Polubienie

    • No nie wiem, czy to sprawiedliwa ocena. „Ludzie nauki” nie żyją „na koszt innych” – powiązania nauki z rynkiem to bardzo złożona sprawa. JAk znan kilka projektów w dziedzinie, gdzie łączy się kultura, sztuka, biznes i nowe media (np. w Anglii, Danii i Szwecji), to ani inżynierowie bez humanistow, ani vice versa nie mogliby tych projektów zrealizować. proszę wybaczyć, ale opinię na temat polskiej e-commerce mam średnią, bo nie ma ani jednej oryginalnej polskiej aplikacji w tym zakresie. Wszystkie są klonami już istniejących na świecie rozwiązań. O oporze świata nauki wiem co nie co :-), ale akurat „ludzie swiata kultury i nauki” których znam, pracują w dwój- albo w trójnasób, bo tego ta praca wymaga. Rzadko miewamy ferie, nierzadko pracujemy 7 dni w tygodniu.

      Polubienie

  6. Dlaczego absolwenci tych kierunkow humanistycznych nie zarabiaja na siebie tworzac niszowe publikacje? Przeciez za taki software jaki oferuje WordPress dekade temu trzeba bylo zaplacic ok. 100 tysiecy zlotych. A wczesniej to byly miliony. Dzis to jest za darmo. I co? I nic. Wedlug moich szacunkowych obliczen w kazdym powiecie moglaby istniec niszowa publikacja – powiedzmy ekwiwalent tygodnika – alternatywna, kulturalna, feministyczna, muzyczna, ekologiczna, etc. Wiele takich publikacji, nawet do kilkudziesieciu. Tymczasem panicze i krolewny ( absolwenci ) zajmuja sie plakaniem nad soba i swom zalosnym ( nie watpie ) zyciem w prekariacie. A jest dziewczyna ktorej blog http://savagesaints.wordpress.com czyta czly swat Absolwenci kierunkow humanistycznych robia wrazenie wyjatkowo zdemoralizowanych. Moze i dobrze ze sie „panstwo cool”. nie wypowiadaja. Byloby ok, gdyby nie wyciagali rak po pieniadze podatnika.

    Polubienie

    • Od „czytania przez cały świat” do zarabiania” jest baaardzo daleko. Chyba, że w Kanadzie każde kliknięcie automatycznie generuje odpowiednie przychody na koncie. Takie złote rady są wiarygodne tylko w ustach kogoś, kto sam tego popróbował. Rozumiem, że utrzymuje się Pan / Pani z „niszowych publikacji, które czyta cały świat”? 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s