Baranki Boże

Julia Curyło „Baranki boże”

Jeszcze zanim zagłębiłam się w lekturę tysiąca lat tarnowskiej nowoczesności, innego rodzaju przygoda intelektualna związana byla z finisażem wystawy Odpusty i cudowne widzenia Julii Curyło w Galerii Strefa A. Ponieważ zaproszono mnie do udziału w dyskusji na temat sztuki, która, jak się okazało, nie pozostawia obojętnym, to rozpoczęłam od szperania i ostatecznie wylądowałam z ekranem pełnym notatek oraz poczuciem sporej dawki przyjemności zaczerpniętej po obejrzeniu prac młodej malarki.

O Julii Curyło pisala także co nieco Iza Kowalczyk na swoim blogu, spory artykuł („Kicz, magia, religia. Katolicka popkultura w obrazach Julii Curyło”) Ewy Sułek ukazał się także w Artmixie.

Moderatorka naszej dyskusja zmierzala w dość oczywiste rejony, co zresztą znalazło wcześniej także wyraz i w tekście Ewy Sułek, i we wzmiankach w prasie, i w opisach wystaw czy artykułach na temat historii z usunięciem pracy Baranki Boże ze stacji metra. Kilka wrażeń z moich notatek, niekoniecznie w jakimś szczególnym porządku:

– intrygująca relacja i dialog ze sztuką krytyczną ujawnia rzadko przywoływana praca, „Piramida”:

której nawiązanie do „Piramidy zwierząt” Katarzyny Kozyry jest dosyć oczywiste (pracę zamieszczam bez wiedzy autorki, ale jest dostępna także na jej stronie internetowej). Zważywszy na szczególne okoliczności powstania „Piramidy zwierząt” i nabrzmiałe, wielowarstwowe dyskusje, jakie jej towarzyszyły, ta wypowiedź nie jest pozbawiona rysu pewnego, hmmm, okrucieństwa;

– Sądze, że większy opór może w tych pracach budzić tak oczywiste przywołanie przyjemności kiczu i połączenie jej ze sztuką (niewzykle zresztą dowcipnie, prace Julii Curyło to najklasyczniejsze malarstwo, olej na płótnie) niż przywoływane konteksty religijne. Wbrew temu, co wydają się sądzić niektórzy dziennikarze i krytycy, polska sfera publiczna jest zdecydowanie bardziej polifoniczna i otwarta na dialogi różnego rodzaju niż kiedykolwiek wcześniej. Tak odczytywałabym interwencję graficiarza na nieszczęsnych (a tak uwodzących wizualnie) „Barankach Bożych” – „Chłam, nie sztuka” byłoby tutaj raczej wypowiedzią na temat radosnej „kiczowatości” niż symtomem obrazy uczuć religijnych – oddzielna sprawa to nadwrażliwość urzędników, którzy zdecydowali o usunięciu pracy;

– Celna wydaje się intuicja Leszka Knaflewskiego, który opisywał prace Julii Curyło w taki oto sposób: „Jej prace są jak świetnie skomponowany i zmiksowany utwór, gdzie ilość sampli jest bez znaczenia, gdyż zostaly tak przetworzone, że stanowią jednorodną formułę, która pozwala na mutowanie znaczeń i symboli” – (to z artykułu Agaty Saraczyńskiej we wrocławskiej Wyborczej) Kategoria remiksu wydaje się tutaj jak najbardziej na miejscu i pozwala wyjść poza nieco toporny język wpisujące te prace wyłącznie w ostro zarysowane spory konserwatyści – postępowcy 🙂

– malarstwo Julii Curyło jest czymś, co daje wolnosc odbiorcy, jest taką przestrzenią oddechu, gry, kampowej przyjemności – te religijne motywy mogą być traktowane z przymrużeniem oka, ale są także szalenie sensualne w swojej kolorystyce, plastyczności, znakomitej technice, wyczuciu form lekkich, połyskliwych i nadmuchiwanych. Taka lekkość i taka gra z konwencjami oferuje odpoczynek od prowokacji stosowanej coraz częściej tak, jak stosuje się inne zabiegi retoryczne, w celach marketingowych – w pewnym sensie te prowokacje brutalizują przestrzeń publiczną  i znieczulają. Przyzwyczajamy się do nich, jeśli są stosowane na rowni przez sztukę i przez kampanie reklamowe, to tracą walor impulsu do dyskusji, a stają się zwykłymi zanieczyszczeniami przestrzeni mentalnej (dla mnie takim zanieczyszczeniem była oparta na radykalnych prowokacjach z zastosowaniem ważnych kulturowo symboli, ciężkich i dużej sile rażenia, kampania galerii Abnormals w Poznaniu).

– Ważna jest chyba także cala sfera uroczego „kiczu” ludoweych form religijności – nie są one wbrew pozorom, tylko katolickie; w Indiach można dostać cudnej urody plakatyz  niebieskim Chrystusem, któremu bliżej do Pana Kriszny, nie mówiąc już o podobiznach różnych postaci Saraswati, Lakshmi czy Ganesha (sama posiadam kilka znakomitych artefaktów). W ogóle zbyt często piszemy „religijność” a czytamy wyłącznie „chrześcijaństwo” (lub co gorsza, wyłącznie „katolicyzm”)

I wreszcie: problemy artystów z ingerencją instytucji nie są tylko polską specyfiką. Czy słowo cenzura jest tutaj właściwe? Nie jestem przekonana.

 

Advertisements

About nytuan

Moje oficjalne bio akademickie: Dr Anna Nacher – asystent w Katedrze Mediów Audiowizualnych Instytutu Sztuk Audiowizualnych. Jej zainteresowania naukowe koncentrują się na teorii mediów w perspektywie kulturoznawczej, studiach genderowych, antropologii audiowizualności, nowych zjawiskach w kulturze współczesnej, przemianach związanych z procesami globalizacyjnymi. Aktualne tematy badań własnych: analiza przemian dyskursu przestrzeni w mediach nowej generacji (przestrzeń hybrydowa, locative media), praktyki dyskursywne Internetu drugiej generacji (folksonomia i architektura informacji). Prowadzi także zajęcia na Podyplomowych Studiach z Zakresu Gender. Pasjonuje się muzyką współczesną i elektroniczną (zwłaszcza elektroakustyczną, improwizowaną i awangardową wokalistyką), w wolnych chwilach prowadzi własny projekt muzyczny. Wolny czas najchętniej spędza podróżując na rowerze bądź uprawiając trekking w górach Europy i Azji. Miłośniczka przestrzeni wielkomiejskich i dzikiej przyrody. W 2006 roku obroniła (z wyróżnieniem) na Wydziale Zarządzania i Komunikacji Społecznej doktorat dotyczący kategorii gender w telewizji. Autorka książki Telepłeć. Gender w telewizji doby globalizacji, Kraków 2008: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego. Inne ważniejsze publikacje: Reality TV niebezpieczne związki z rzeczywistością [w:] Rzeczywistość a dokument, red. M. Miśkowiec, M. Kozień-Świca, Kraków 2008: Muzeum Historii Fotografii; Cyborg jako kłącze – polityka produktywnych sprzeczności [w:] red. Radkiewicz M., Gender – konteksty, Kraków 2004: Rabid, “Przygody nowoczesności poza euroamerykańskim centrum” [w:] „Przegląd Kulturoznawczy” nr 3 / 2007, “Pasaże ekstazy” [w:] „Przegląd Kulturoznawczy”, nr 2 / 2007; „Kulturoznawstwo – studia nad płcią. O potrzebie aliansu” [w:] „Kultura Współczesna”, nr 2 (52) / 2007, „Zagubiony w gatunkowym labiryncie – kilka uwag o modelu analizy gatunkowej w telewizji” [w:] „Kultura Popularna”, nr 1 (15)/2006. Aktywna także jako tłumaczka tekstów anglojęzycznych z zakresu teorii mediów, teorii gender i kulturoznawstwa. Od roku 2007 uczestniczy w dwuletnim ministerialnym projekcie badawczym „Miasto w sztuce – sztuka miasta: analiza kulturowa przestrzeni miejskich przełomu XX/XXI w.” Studentów uczestniczących w prowadzonych przeze mnie kursach zapraszam z korzystania z materiałów zamieszczonych na https://nytuan.wordpress.com oraz do współtworzenia bloga.

Posted on 23/10/2011, in wydarzenia and tagged . Bookmark the permalink. 1 komentarz.

  1. Szanowna Pani, wystawa „Odpusty i cudowne widzenia” organizowana była przez Strefę A. Finisaż związany z wystawą to inicjatywa (a także organizacja) Fundacji Grey House Szara Kamienica, która gościła prezentację obrazów Julii w prowadzonej przez siebie galerii (galeria Szara Kamienica, Rynek Główny 6)
    Patrycja Kujawska

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s