o tym samym, co ostatnio (prawie)

I kolejny głos w dyskusji na temat blogowania naukowego, bardzo treściwy, nieco zaczepny i bardzo inspirujący. Na kolejnym blogu, którego do tej pory jeszcze nie uwzględniłam, choc powinnam była. Wiele z tych blogów, na które zaglądam oscyluje między treściami „naukowymi” i „osobistymi”, to zresztą w przypadku tego gatunku wypowiedzi zupełnie naturalne i często spotykane. Nie oznacza zresztą, żeby traciła na tym zawartosc merytoryczna – sądzę, że jest wręcz przeciwnie, ta zawartość przyobleka się w konieczny kontekst. A żyjemy w czasach obcinania kontekstów, bo wystają  z tabelek Excela. W życiu naukowym, przybiera to formę „oceny parametrycznej jednostek”, a sprzeciw w postaci listu protestacyjnego na facebooku i gdzie indziej, dobrze wyjaśnia, co jest stawką w tej grze (i o czym już pisalam nieco wcześniej, między wersami odnosząc się do ogólnonarodowego stawiania humanistyki i humanistów do kąta, bo trudno im się do tabelek wpisać, jako że widzą związane z tym zagrożenia lub ideologiczne tło całej sprawy – do wątku jeszcze powrócę). A że w Polsce każdy szmondak na forum gazeta.pl lub na onecie, wiadomo, zna się na wszystkim, a najlepiej na nauce, to czytanie niektórych komentarzy przy (często równie zresztą idiotycznych) artykułach może podnieść ciśnienie co słabszym psychicznie jednostkom (jak, żeby daleko nie szukać, autorka niniejszego wpisu). A właśnie wróciłam ze spotkania, które całe było o obcinaniu tego, co nie mieści się do tabelek, stawka tego spotkania bardzo wysoka (nie było towarzyskie, nie było miłe, nie było inspirujące, było konieczne, formalne, obcinające skrzydła, jeśli chcieć na poważnie traktować urzędnicze procedury). Wynika z niego jednoznacznie – trans-, interdyscyplinarność i wieloparadygmatyczność w polskiej academii nie mają żadnych szans. Znowu. I jak zwykle. Będą się liczyć patenty sprzedane lokalnym biznesom, których nie stać na lepsze rozwiązania realizowane w programach, których ideowe zaplecze jest dla nszych decydentów najwyraźniej zupełnie niedostrzegalne. Jeśli w taką filozofię właduje się największe choćby pieniądze, to nie tylko niczego to nie zmieni, ale wręcz przeciwnie – powtornie zaszkodzi, bo funduje sobie ociężałego mastodonta za duży pieniądze (żeby chociaż zdolny był poruszać się o własnych siłach i żeby był z tego jakiś fun).

Reklamy

3 uwagi do wpisu “o tym samym, co ostatnio (prawie)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s