Wszystko zaczęło się od razu podejrzanie – pewnego dnia trafił do mojej skrzynki mailowej post z zapytaniem o to, czy byłabym zainteresowana publikacją w międzynarodowym periodyku (autor korespondencji twierdził, że zauważył mój referat na konferencji międzynarodowej – faktycznie podał tytuł wystąpienia z konferencji, gdzie figurowałam jako współautorka). Korespondencja sporządzona była z wszelkimi rygorami, numerem ISSN rzeczonego czasopisma, więc oczywiście przykuła moją uwagę. Odpisałam z pytaniem o dealine i otrzymałam odpowiedź dosyć ogólną, bez szczegółów co do terminu, ale z kolejną propozycją – czy nie zostałabym recenzentką. To już wzbudziło już pewne moje wątpliwości, choć właściwie po dokładniejszej lekturze pierwszego maila zdałam sobie sprawę, że osoby kontaktujące się w imieniu wydawnictwa raczej nie podpisują się “Emma”. Swoją drogą, nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że koresponduję nie z osobą, a z botem. Strona wydawnictwa wyglądała, well, dziwnie. Sprawdziłam zatem David Publishing Company i oto co się okazało: to znany w światku naukowym scam, czyli coś w rodzaju metody “na wnuczka”, tyle że w tym przypadku “na publikację w języku angielskim”. Dyskutowano o tym tu i ówdzie. Interesujące jest, że ofiarą takich pełnych inwencji form padają naukowcy z Nigerii, gdzie – jak pisze autor zlinkowanego artykułu – gwałtownie zmieniono reguły akademickiej gry, wymuszając “umiędzynarodowienie” i dając prymat publikacjom przede wszystkim w języku angielskim. Brzmi znajomo? Dlatego przerażają mnie głosy takie, jak Kazimierza Ostowskiego i Macieja Zylicza, przytoczone przez Emanuela Kulczyckiego z debaty w PAU. Nikt rozsądny oczywiście nie będzie dzisiaj negował konieczności publikacji w języku angielskim, ale obawiam się, że fetyszyzacja “umiędzynarodowienia” polskiej nauki oraz brak subtelniejszego zniuansowania w odniesieniu do humanistyki stawia nas w jednym rzędzie z Nigerią (i nie chodzi o to, że Nigeria nie ma zasłużonych kadr badawczych, nie funkcjonuje też tutaj jako przysłowiowy “zacofany”). Taka lekcja teorii postkolonialnej i aliansu nauki z biznesem. Rzeczywiście niezły patent.
Archiwa
- Maj 2012
- Kwiecień 2012
- Marzec 2012
- Luty 2012
- Styczeń 2012
- Październik 2011
- Wrzesień 2011
- Kwiecień 2011
- Marzec 2011
- Styczeń 2011
- Grudzień 2010
- Listopad 2010
- Październik 2010
- Wrzesień 2010
- Marzec 2010
- Wrzesień 2009
- Maj 2009
- Styczeń 2009
- Grudzień 2008
- Listopad 2008
- Październik 2008
- Wrzesień 2008
- Lipiec 2008
me on Twitter
- I'm at Owoce Warzywa U Franka (Kraków) 4sq.com/KT9XIk 2 hours ago
- I'm at Instytut Sztuk Audiowizualnych UJ 4sq.com/KrPBWV 4 hours ago
- I'm at Bagatela (i okolice) (Kraków, małopolskie) w/ 2 others 4sq.com/L2c4er 5 hours ago
- I'm at Karma (Kraków, małopolskie) 4sq.com/KGcSmK 6 hours ago
- I'm at Małopolski Instytut Kultury (Kraków) 4sq.com/Jtxax3 7 hours ago
Moje teksty…

racja! zaraz poprawiam! przepraszam za przeoczenie.
Pingback: ACTA a mediewistyka « Filologia cyfrowa :: Mediewistyka 2.0
Ciekawa notka. Jedna uwaga – autor bloga “Warsztat badacza komunikacji” ma na imię Emanuel, a nie Emil.